- Ty go kochasz! - powiedział Karol z przejęciem w głosie.
Słysząc te słowa pokręciłam głową.
- Naprawdę myślisz, że będę ci się zwierzać? - odparłam.
Nigdy nie powiedziałabym Karolowi Kłosowi prawdy o swoich uczuciach. I to nie
dlatego, że praktycznie znamy się z musu. Kiedyś czasem się widywaliśmy,
rozmawialiśmy - tyle. Po prostu my z Wroną dobraliśmy się idealnie. Oboje nie
potrafimy wprost rozmawiać o tym, co nas boli, trapi. Spędziliśmy ze sobą trzy
wspaniałe lata w Częstochowie. Ja - kształciłam się tam, Andrzej grał. Wcale
nie wyjechałam do tego miasta tylko dlatego, że spodobała mi się szkoła.
Wyjechałam dla niego, bo wiedziałam, że sama w Warszawie nie dam rady. Po
incydencie z nadgarstkiem zaprzyjaźniliśmy się na tyle, że wszyscy wróżyli nam
świetlaną przyszłość. Jak widać - nie udało się.
- Halo? Ziemia do Gabi! - słowa towarzysza wyrwały mnie z
zamyślenia. Biedny, najwyraźniej gadał do słupa,
- Przepraszam... Co mówiłeś? - zreflektowałam się. Rozmówca
prześwietlił mnie wzrokiem.
- Mówiłem, że jesteście z Andrzejem do siebie podobni.
Pasujecie do siebie. - uśmiechnął się lekko, za to mi wcale nie było radośnie.
Nienawidziłam, kiedy ktoś wypominał mi, jak bardzo do siebie pasujemy. Gdyby to
ode mnie zależało, już dawno miałabym inne nazwisko.
- Naprawdę musimy o tym rozmawiać? - zapytałam. - Skoro
zaprosiłeś mnie tutaj, aby... aby podgrzewać temat Wrony, to obiecuję ci, że
dalszą część rozmowy przebędziesz sam, bo mnie tu nie będzie. - zagroziłam,
wiercąc spojrzeniem w jego tęczówkach.
- Przepraszam. - natychmiast zmienił ton głosu. Uff, może w
końcu siedzenie tutaj nie będzie powodowało tego pieprzonego uczucia
rozdrapywania starych ran.
O dziwo, dalsza część kawy z Kłosem przebiegła nadnaturalnie
dobrze. Czysto formalne tematy. Trochę dowiedziałam się o tym, że poprzedni
sezon był dla bełchatowskiego klubu przepaścią. Poza tym, Karol trochę
ponarzekał na polskie drogi, pochwalił się sukcesami w kadrze B, koncertem
Beyonce i zadowoleniem z początku nowego sezonu klubowego. I tak zleciało nam
sporo czasu, więc się pożegnaliśmy. Karollo ruszył w podróż do Bełchatowa, a ja
do mojego mieszkania, bo przecież znajdowaliśmy się w Częstochowie. To miasto
było jednym wielkim wspomnieniem. Żywym wspomnieniem.
Po ściągnięciu z siebie kiecki, zmyciu makijażu, wciągnięciu
na siebie luźnego dresu, padłam na sofę. Wstałam z niej tylko na chwilę, by
wygrzebać z szafki grzech numer jeden. Czekoladę. W końcu trzeba było w czymś
zatopić smutek, prawda? Leniwie przerzucałam kanały telewizyjne, szukając
czegoś odpowiedniego na ten wieczór. Wszędzie miłość! Wszędzie lukrowana,
słodka do rozpuku miłość. W końcu przystałam na powtórkę kulinarnych potyczek
Makłowicza.
Będąc kompletnie wciągnięta w opowieści o jedzeniu, nie
usłyszałam wibracji telefonu. Dopiero, kiedy rozległ się dzwonek, podskoczyłam
na kanapie i dorwałam komórkę. Napis "Endrju dzwoni" na ekranie,
mówił sam za siebie.
- Słucham cię, Andrzeju. - wymamrotałam, ściszając
gadającego w tle Makłowicza. Jeszcze sobie Wrona pomyśli, że jakiś facet u mnie
siedzi.
- Jutro domówka. U mnie. Zaproszeni starzy znajomi. Nie
przyjmuję odmowy. - powiedział. Domóweczka? Litry alkoholu i starzy znajomi? O
jakiej on mówi odmowie?
- Godzina? I czy strój ma być jakiś specjalny? - odparłam,
obserwując ekstremalny lot komara w kierunku zapalonej lampki. Interesujące.
- 20:00. Strój? Eee... normalny? Dlaczego o to pytasz? -
usłyszałam śmiech i mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Pytam, bo różne to domówki u ciebie bywały. - parsknęłam
śmiechem na wspomnienie starych czasów. - Dobra kończę, bo... kończę. -
odchrząknęłam.
- A co ty takiego
ważnego robisz, że kończysz rozmowę z przyjacielem?
- Piszę pracę na temat demagogii, populizmu, korupcji,
biurokratyzacji i centralizacji w naszym kraju. - powiedziałam całkiem
poważnie. Po chwili ciszy ze strony dzwoniącego cicho prychnęłam. - Żartowałam.
Siedzę w dresie, pożeram czekoladę i oglądam Makłowicza.
Po tych słowach powinieneś załapać, że mam doła. Powinieneś
powiedzieć, że jestem głupia, że mam przełączyć na mecz. Wykrzyczałbyś także,
że mam mieć w dupie problemy i mam cieszyć się życiem. Ale nie zrobisz tego, bo
w głębi siebie wiesz, że to ty jesteś moim problemem. I nigdy nie powiesz mi: "Gabi,
z tego nic nie będzie, nie kocham cię". Nigdy nie kupisz mi czekolady i
nie powiesz: "niech zostanie tak, jak jest teraz". Nie powiesz, bo
jesteś Andrzejem Wroną i masz pieprzoną fobię, na punkcie wyrażania uczuć. Tak,
jak ja.
Rozdział napisany pewnej nocy, kiedy to bardzo cierpiałam psychicznie.
Efekty widać.
Generalnie to... jak to za dwa tygodnie szkoła?! Przecież dopiero co wyszłam ze szkoły ze świadectwem! Zmora, po prostu. Na myśl o ponownym roku pełnym dojeżdżania, wstawania o 6, wracania późnym popołudniem, pracach domowych, sprawdzianach, odpytywaniach i kartkówkach - jest mi niedobrze. Ale cóż. Takie nasze życie!
A teraz lecę pocić się przy Ewie Chodakowskiej.
Trzymajcie się, kochani. Dziękuję za to, że jesteście, wchodzicie, komentujecie.
Pozdrawiam was serdecznie. :*
Zasadził Ci ktoś kiedyś kopa w dupę?
OdpowiedzUsuńWstęp, którego się nie powstydzę, bo zawsze mam jakieś sapy. Ach, ta moja szczerość.
Robisz z Andrzeja takie trochę drewno nie gadające o uczuciach. Luz. Sama poniekąd taka jestem. Sorry, not sorry.
Karolek, jak to Karolek. "Krejzol". Widziałaś, co wstawił na fejsa? Składałaś już życzenia Oli? :D
Pozdrawiam i zapraszam do siebie, Aleskowaa <3
http://siatkarski-zaklad.blogspot.com
http://bydgoszczczybelchatow.blogspot.com
No co ten Andrzej tu wyprawia? Fobia prędzej czy później musi minąć, a ta jego w szczególności. Czego on się boi? Ja tam jestem stuprocentowo pewna, ze oni czują do siebie to samo tylko są nienormalni, nie mówiąc sobie o tym. Ale to tylko moje spostrzeżenia.
OdpowiedzUsuńKarol chciał delikatnie wybadać teren? Trochę mu się nie udało, ale się starał.
W sumie to poczekamy, zobaczymy. Skoczą sobie w ramiona i taki będzie finał, o. Pani Gabriela i Pan Andrzej.
Ja się dołuję, gdy wszystko przypominają mi, że za dwa tygodnie szkoła. Po prostu zejść można. Buziaki :*
Kawka z Karollem udana i jak widać, wszyscy niemal dookoła dostrzegają to, do czego ta dwójka jak widać przyznać się nie potrafi. I dżizas, Andrzej, co ty robisz chłopie? Ja wiem ,ze faceci mają problem z okazywanie uczuć i tymi sprawami, ale jak dalej nie będzie nic robił w tym kierunku to obawiam się ,że może dostać zaproszenie na ślub, który mógłby być jego własnym, bo zanim on się namyśli może znaleźć się taki co go uprzedzi, ale nie uprzedzi prawda? Endrju, bierz się w garść i to migiem!
OdpowiedzUsuńŚciskam ♥
PS.Zapraszam serdecznie na nowy rozdział na http://perversionvolleystory.blogspot.com/2013/08/perwersja-szosta.html :*
Kurdę, ostatnio ciepię na straszny brak jakiejkolwiek weny i to jest strasznie dołujące.
OdpowiedzUsuńJa jakoś gdzieś w głębi podświadomości trzymam kciuki za Karola, nie wiem czemu. Nie to, że nie chciałabym,żeby Andrzej był tym jedynym, bo to nie tak. Jednak wolę Karolsa jakieś tam ciche przywiązanie. Niczym do dwójki moich największych i najsilniejszych miłości czyli pary KosaCichy.
Użycie Dżemu, mojego kochanego to był najtrafniejszy pomysł ever. Szkoda,że życie Rysia się potoczyło, lecz to historia która ma dawać przykład i wiem, że go daje. Wiem również, że nigdy już nie będzie nikogo kto będzie pisał i wyrażał emocje śpiewem tak jak on, bo Riedel był bezkonkurencyjny
Zapraszam na prolog nowej historii.
Młoda dziewczyna której los rzuca kolejną kłodę pod nogi, dzięki której traci słuch i on zauroczony siatkarz pragnący odnaleźć dziewczynę. Czy między nimi zrodzi się uczucie? Dowiecie się w 15 odcinkowej opowiastce.
http://ciszamoimswiatem.blogspot.com/
Pozdrawiam Annie
Kurde, przecież każdy wie, że Endrju i Gabi powinni być razem. I jest jak w prawdziwym życiu. Oboje się kochają, ale boją się sobie powiedzieć, ich drogi się rozchodzą, a potem już o sobie zapominają. Kurde, ale mam nadzieję, że tu zakończenie będzie inne.
OdpowiedzUsuńKłos chciał wybadać teren i chyba utwierdził się w przekonaniu, że tą dwójkę coś łączy.
W ogóle, coś czuję, że na domówce u Wronki coś się wydarzy.
Dziś krótko, bo śpię na siedząco. Pod następnym rozdziałem Ci się rozpiszę, ok? :)
Pozdrawiam, @wiktoria002
Zapraszam na pierwszy rozdział o zwariowanym Kubiaku i cichej Lilce pod tytułem 'Chce być szczęśliwa'
OdpowiedzUsuńciszamoimswiatem.blogspot.com
Pozdrawiam Annie
Och, Andrzej, Och, Gabi, ja się łączę z wami w tym problemach. Świat jest zły, miłość jest jeszcze gorsza i chce mi się czekolady, bu. Proszę, niech ta domówka będzie dobra - inaczej nie przeżyję ; d
OdpowiedzUsuńbtw, nie poć się przy Chodakowskiej. Ona niszczy . :p
Eh ten Wrona, czy naprawdę te dwa, krótkie słowa aż tak go kolą? Oby nie, bo na jego drodze jest Gabi, której powinien to powtarzać dziesiątki razy dziennie, a nie przyprawiać ją o wieczorną depresję. Faceci i ich zerowa umiejętność okazywania i rozmawiania o uczuciach, jakie to niestety typowe :(
OdpowiedzUsuńKarollo wie, co się tam kłębi, aczkolwiek myślę, że sam trochę zazdrości Wronie, przede wszystkim tego, co czuje do niego Gabrysia. Chociaż, w sumie, sama nie wiem.
Powodzenia w ćwiczeniach! :D
Zapraszam do siebie na dwójkę http://ill-never-let-you-go.blogspot.com/ ;*
Serdecznie zapraszam na drugi rozdział czyli Kubiak zostaje postawiony w trudnej sytuacji, co zrobi ? A może uczucie jakie darzy Lilkę, to tylko fascynacja ? Dowiesz się w rozdziałach.
OdpowiedzUsuńciszamoimswiatem.blogspot.com
Pozdrawiam Anka
Świetny. Zapraszam do mnie http://odzawszenazawsze.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńNadrobiłam i zastanawiam się jak to możliwe, że oni naprawdę nie są razem. Przecież to byłaby para idealna, a jedyne co stoi im na przeszkodzie to blokada przed wyjawianiem swoich uczuć. Bo ja nie dopuszczam do siebie myśli, że Wrona nic nie czuje do Gabrieli. Mam cichą nadzieję, że Kłosu jakoś poratuje sytuacje i zmusi ich do szczerej rozmowy, czy coś :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Ja nie wiem.. jak to jest możliwe, że oni nie są razem? Czy Wrona naprawdę ma taki problem z wypowiedzeniem tych dwóch pięknych słów? :) Oby Karol zdziałał coś w tej sytuacji i pomógł Gabrieli i Andrzejowi zdobyć się na szczerą rozmowę :) Całuje! ;*
OdpowiedzUsuńi zapraszam do siebie: http://krotka-pilkaa.blogspot.com/ ;)
W imieniu Camilli zapraszam na pierwszą część asertywnych.
OdpowiedzUsuńhttp://www.asertywni.blogspot.com/
Pozdrawiam, bezduszna.